Z kuchni na powitanie pada znów to irytujące mnie pytanie, które brzmi jak jakiś zarzut: czemu tak późno? przecież nie miałeś dziś dyżuru? Odpowiedz też standardowa: kochanie, jak zwykle korki na Marszałkowskiej i zakupy po drodze. Mamy okres przedświąteczny, więc wszędzie już tłumy ludzi i kolejki na pół godziny stania.
Ucinam temat zagadując dzieci o dzisiejszą szkołę. Znów nic? żadnej piątki? Zobaczymy jakie będą stopnie na okres!!!
Idziesz dziś na basen? znowu pada pytanie z kuchni i teraz dopiero zauważam, ze na jutro będzie krupnik.
Jasne, przecież mamy wtorek .A co dziś u Ciebie ciekawego się działo?
Jak co dzień, odpowiada niechętnie, zaczytana w nową Galę.
Siadam przed telewizorem, znów te kretyńskie reklamy m-banku zaczynają mnie denerwować. W ogóle jestem podenerwowany, jakiś roztrzęsiony, drażni mnie dochodzący z małego pokoju chichot dzieci.
Jak dobrze, że znów idę na ten basen - uspokajam się tą myślą i zaczynam pakować mój plecaczek. Patrzę na zegarek: o kurcze, już po 20-stej! Szybko wrzucam jeszcze ręcznik i płyn pod prysznic, ubieram się do wyjścia i po chwili wskakuję do samochodu. No tak, myślę, dziś naprawdę kiepsko coś ze mną, bo zapomniałem zabrać ze sobą moja komórkę. W zasadzie nie jest mi potrzebna, więc nie wracam po nią. Jola chyba już nie zadzwoni, przecież pożegnaliśmy się po mojej pracy i mówiła, że idzie na zakupy.
Cholera, może znów wysłać mi sms, jak wczoraj o ulubionych pozycjach. Nie znam jej tak dobrze, Ne wiem co może jej wpaść do głowy. Znamy się od niedawna, dopiero od miesiąca. Nie, nie odważy się. A może?
No nie wiem już i zaczynam się bić z myślami. Aha, przecież telefon wrzuciłem do mojej szuflady pod radiem. Przez te półtorej godziny chyba nic się nie stanie - na pewno nie zadzwoni - pocieszam się i odpalam silnik.
Dochodzi dziesiąta kiedy wracam z basenu. U dzieci już ciemno. Rozbieram się w przedpokoju i z lekką obawą patrzę stamtąd na nią. Siedzi i ogląda TV.
Patrzę na komodę , a niej obok radia widzę mój telefonik. A więc ktoś jednak dzwonił, usłyszała dźwięk i wyjęła z komody aby odebrać. Łapię powietrze i wchodzę do pokoju jakby nigdy nic - ale gapa ze mnie, zapomniałem tel co? zagaduję aby wybadać jej nastrój.
Siedzi milcząc i tylko patrzy na program kulinarny.
Ale po chwili mówi jednak: ty ostatnio ciągle coś zapominasz, o czym ty myślisz?
Daję głupkowatą odpowiedz: wiesz, to wszystko przez tę okropną pogodę.
Zaczyna ziewać, ja też. A więc czas zrobić łóżko. Za oknem leje deszcz a w telewizji kolejna powtórka kabaretu.
22.30
Nareszcie poszła się myc - więc mogę swobodnie sprawdzić moja komórkę. Widzę, że przyszły dwa smsy od Joli. Nie, nie, po co ona pisała!!! Ale widzę, że są nieprzeczytane. Ale na pewno widziała, że od Joli, którą nie zna. Postanawiam, że nie będę ich otwierał i nie przeczytam ich dzisiaj. Co do cholery ona mi jeszcze napisała wieczorem??? I z tym duszącym dylematem kładę się do łóżka.
Wraca z łazienki już przebrana na noc i bez słowa kładzie się. Jeszcze chwilkę przegląda kanały w TV, Zapada cisza. Ja leżę nieruchomo na boku i udaję, że już śpię. Ale słyszę, że ma szybszy oddech i że coś się zaraz stanie.
Nie spodziewałem się tego. Leżąc plecami do mnie wykonuje ten charakterystyczny ruch, kiedy chce dać do zrozumienia, że ma ochotę. Jak to robi? Lewą stopą zaczyna dotykać moich łydek ale nie przypadkiem, tylko wyraźnie i za chwilę dotyka już udami. To znak, że mogę ją objąć i że będzie ciąg dalszy.
Uśmiecham się więc sam do siebie, uff udało się, skoro zamiast awantury będzie seks. Zaczynam ją przytulać.
Szybko jednak odwraca się do mnie przodem i ręką daje znak, abym leżał na plecach. Prawym łokciem opiera się na pościeli a drugą dłonią odgarnia kołdrę i zmierza w wiadomym kierunku.
Dawno tak nie robiliśmy, prawda? pyta cicho
Tak, wiesz że lubię, jak się nim bawisz. Kiedyś robiłaś to częściej.
Tak mnie coś naszło - odpowiada.
Ale czuję że coś w tym zachowaniu jest nienaturalnego. Bawi sie nim i zaczyna stymulację, ale chyba myśli o czymś innym. Nie ma atmosfery i nastroju.
Na szczęście reaguję prawidłowo i w zasadzie jestem gotowy. Ale ona nie pozwala się dotykać ani pieścić, tylko cały czas opiera się na łokciu i robi swoje.
Nie chcesz się kochać? pytam spokojnie
Nie chcę. Chcę cię spytać, czy jesteś mi wierny.
Dlaczego pytasz? jasne, ze jestem! odpowiadam starając się zachować spokojny ton. Ale moje myśli nieubłaganie wracają do telefonu leżącego nadal na komodzie. Przez lekko zamknięte oczy w tej ciemności widzę jednak, że patrzy na mnie, patrzy na moją reakcję.
Denerwujesz się czymś? Nie jest ci przyjemnie, przecież tak lubisz kiedy to robię? O czym myślisz?? Dlaczego ci więdnie? Pyta jakoś sucho patrząc na kurczący się interes.
Zaczynam panikować, no tak, zaraz spyta o te smsy! Widzi, że tracę napięcie i że zaczynam się bać, znaczy mam coś na sumieniu.
Nie przerywaj, proszę, szybciej, już blisko - mówię do niej.
Staram się wysilić aby jak najszybciej skończyć, rozluźniam mięśnie brzucha i zaczynam czuć jak to się we mnie wzbiera.
Zauważa moje starania i nagle przerywa miły masaż.
Zaczyna się...
Jak cię nie było, na twój telefon przyszły dwa esemesy od jakiejś Joli. Ja nie wiedziałam, ale dzieci wyciągnęły komórkę z szuflady i dały mi ją. Nie przeczytałam wiadomości, postanowiłam że poczekam na ciebie i że sam powiesz, co to za Jola i czego od ciebie chce.
Jeżeli, jak mówiłeś, jesteś mi wierny, to pewnie jakaś pomyłka. Tylko dlaczego jest zapisany kontakt? To twoja znajoma z pracy? Czy kochanka?
Odpowiadam:
To tylko znajoma z pracy, nie wiem dlaczego tak późno do mnie pisze i czego chce. Proszę, nie róbmy problemów.
Ona nie daje za wygraną
Skoro to tylko znajoma, to weź ten telefon i pokaż, co ona do ciebie pisze. Jeżeli nic takiego, to nie ma sprawy. Chcę się tylko upewnić ze dla ciebie jestem jedyna A może nie chcesz, boisz się ??
Zastanawiam się kilka sekund, ale te kilka sekund trwa wieczność i każda następna gra na moja niekorzyść. Serce mi łomocze, ale nie wiem czy bardziej z przejęcia, z obawy czy z podniecenia. Patrzy na mnie badawczo jakby czytała w moich myślach. Znów jej ręka zaczyna mnie delikatnie stymulować rytmicznymi ruchami. Podnosi się na oba kolana i teraz druga dłoń jest wolna. Sięga nią do komody i bierze ten telefon, podaje mi go
Nie mam chyba już wyjścia, nic innego nie mogę zrobić poza jednym. Momentalnie przechodzi mi ochota na wszelki seks, robi mi się słabo.
Bladym głosem odczytuję wiadomości od Joli;
będę później w domu
przepraszam, to miał być sms do męża
Natychmiast odzyskuję pewność siebie, a uczucie niewypowiedzianej ulgi psychicznej rozpiera moje dopiero co trzęsące się ze strachu ciało. Nie tracąc czasu szybko odkładam ten cholerny telefon i rzucam w jej stronę te władcze, pożądające spojrzenie.
Ona je wychwytuje i po chwili jesteśmy razem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz