Umówiliśmy się pod restauracją. Powinienem ją rozpoznać po zdjęciu, które przysłała mi w mailu. Stałem przed wejściem podekscytowany zbliżającą się godziną 18-tą . Miała przyjechać tramwajem 33 i wysiąść przy parku. Ciekawe, myślałem w duchu, czy rozpoznam ją jak będzie wysiadać. Ale nadal powstrzymywałem się przed przedwczesną radością, wciąż tliły się we mnie obawy, czy jednak nie rozmyśli się i jednak nie przyjedzie. Patrzyłem na moją komórkę, czy nie przyszedł sms, ale nic nie było.
Desperatka: przyszło mi na myśl. A jednak się zdecydowała, bo widzę że, to chyba ona, wyskakuje szybko z tramwaju i idzie w kierunku restauracji.
To ja, pokazuję umówioną gazetę. Uśmiecham się a ona podaje dłoń na powitanie. Też się uśmiecha, ale widzę że jest zmieszana.
Wchodzimy do restauracji, siadamy przy małym stoliku przy oknie z widokiem na Puławską.
Ale jakoś rozmowa się nie klei. Pozwalam jej zapalić papierosa do tej kawy. I staram się nie wlepiać w nią wzrok, nie chcę aby czuła się speszona Ja zresztą też czuję się nieswojo. Przez ten czas, kiedy pali patrzy przez okno, widzę, że intensywnie myśli. Ja wiem o czym. W końcu nie dopalając papierosa do końca gasi go w popielniczce mocnym ruchem , widzę że zbiera się w sobie, aby coś powiedzieć.
Naprawdę nie pomyśl sobie, że jestem taka – patrzy mi w oczy i stara się zachować opanowanie w głosie i gestach
Robię to tylko dlatego, że po prostu nie mam żadnego innego wyjścia w mojej sytuacji. Wiesz, opisałam w mailu. Ratę providentowi muszę zapłacić jutro, przyjdą do mnie po południu.
Tak, odpowiadam spokojnie, nic się nie martw. Ja nie oceniam, nie potępiam, sam zajrzałem w te anonse. W zasadzie to nie miałem wielkiej nadziei, że jednak się zdecydujesz, bo już kiedyś było podobne ogłoszenie i kilka maili, ale jak przyszło co do czego, tamta nie potwierdziła że przyjdzie.
Renata, bo tak się przedstawiła, przerwała mi – ja jestem zdecydowana ale nie wiem, jak to wyjdzie. Jest mi tak cholernie głupio i nie wiem, co o sobie mam w ogóle pomyśleć. Ja..
Teraz przerwałem ja – do niczego Cię nie zmuszam, sam jestem zmieszany więc lepiej nie rozmawiajmy o tym. Powiedz tylko, czy się zgadzasz, a jeśli tak, to jak tylko wypijesz kawę pojedziemy do tego hotelu. To niedaleko lotniska. Nie wiem jaki to standard, nie byłem w nim ale w Internecie są zdjęcia i wygląda to na przyzwoitą klasę. Mam wstępną rezerwację, ok.?
Kiwa głową, wyciągam moją komórkę i dzwonię do hotelu z potwierdzeniem numeru rezerwacji pokoju.
Wsiadamy do mojego samochodu i odjeżdżamy spod restauracji. Jest już ciemno. Przy Wałbrzyskiej jak zwykle mały korek ale ja cierpliwie stoję. Włączam radio aby tak głupio nie siedzieć w milczeniu. Ona siedzi obok i patrzy nieruchomo na samochody przed nami.
Parkuję na chodniku przed hotelem. Wysiadamy razem ale ona ociąga się za mną, nie chce ze mną wejść. Mam odebrać klucz , wrócić po nią i dopiero wtedy razem pojedziemy windą. W czasie, gdy załatwiam formalności ona wypala następnego papierosa stojąc na zewnątrz budynku.
Jedziemy windą na trzecie piętro. Stoimy blisko siebie, ta winda wlecze się niemiłosiernie, w końcu wydając głuchy odgłos zatrzymuje się na naszym piętrze.
Nasz pokój jest blisko schodów, otwieram drzwi, na których jest tabliczka 301.
Wchodzi pierwsza i siada na krześle.. Włączam telewizor, nie ma radia, a szkoda.
Szukam jakichś kanałów muzycznych, ale nic nie ma w ofercie dla tego pokoju w klasie economy za 200 zł. OK., trudno.
proszę – daję je umówioną kwotę. Przez chwilę widzę wahanie w jej wzroku i ruchu dłoni, niby bierze ale cofa się, zastanawia się. Ale jednak bierze je i szybko chowa do portmonetki, którą wrzuca do torebki. Nawet dokładnie nie przeliczyła, autentycznie zażenowana calą tą sytuacją . Ten widok sprawia mi jednak radość, bo już wiem , że nie mam do czynienia z cwaną dziwką .
Proszę tylko - mówi jakoś cicho – abyśmy zrobili to przy zgaszonym świetle i żebyś zasłonił okna. Dobrze?
Zgadzam się, bo rozumiem i widzę, ze fatalnie się czuje psychicznie i że chce, aby to stało się jak najszybciej, trwało jak najkrócej, a najlepiej aby po prostu to się nie stało. Robię to o co prosiła i powoli rozbieram się.
Idzie do łazienki, nie ma jej 10 minut, ale w tym czasie słyszę że się tam rozbiera , korzysta, odkręca kran umywalki, wyciera się.
Wychodzi z łazienki owinięta w duży biały ręcznik kąpielowy.
Teraz idę do łazienki ja.
Wracam odświeżony w ręczniku i widzę, że schowała się pod kołdrę
Nie robię loda – jakoś tak zimno rzuciła nie patrząc na mnie.
Ja też – odpowiedziałem bez wahania i oboje się roześmialiśmy. Dobrze, może uda się trochę rozluźnić tę sztywną atmosferę.
Zgaś światło i wyłącz telewizor, – poprosiła już łagodniej.
Zrobiłem to nagle zrobiło się zupełnie ciemno, nie było żadnych odgłosów, nawet nie było słychać samochodów jeżdzących po pobliskiej Zwirki i Wigury.
Renata odkryła kołdrę. Wpierw niewiele widziałem, ale szybko wzrok przestawiał się na „tryb nocny”. Leżała na plecach. Jej ciemne długie włosy rozpuszczone były swobodnie na poduszce. Patrzyła na mnie tymi swoimi ciemnymi oczami i przypomniałem sobie, że zawsze podobały mi się brunetki o ciemnych oczach. Ramiona Renaty miały łagodną linię, jej szczupłe ręce lekko zakrywały nieduże piersi, a dłonie łączyły się zakrywając założone wciąż jasne koronkowe figi. Szczupłe, złączone nogi wydawały się teraz dłuższe jak na dziewczynę o wzroście 155 cm. Zawsze marzyłem o takiej niewysokiej ciemnej…
No cóż, nie będę tak siedział i tylko patrzył się na nią – pomyślałem mobilizująco- Ona leży naga i czeka aż ja coś zacznę, w końcu po to się spotkaliśmy.
Zaczynam głaskać jej ciepłe uda i kolana.
Możesz popieścić moje piersi? Bardzo to lubię – wyszeptała z zamkniętymi oczami.
Teraz jej dłonie spoczywają spokojnie na pościeli, oczy ma wciąż zamknięte. W tej ciemności, która już nie jest taka ciemna Renata wygląda pięknie, jakby spała spokojnie.
Objąłem jej piersi oburącz i przywarłem ustami do niedużych jasnych brodawek, na przemian lewej i prawej. Renata objęła mnie i zaczęła palcami głaskać moje plecy i kark.
Po chwili jej uda lekko się rozchyliły, podniosła lewą nogę i postawiła ją zgiętą ją w kolanie , druga spoczywająca na pościeli odgięła w bok w zachęcającej pozie.
Słyszę następny szept - pocałuj tam ,ale nie zdejmuj fig
Będąc wciąż stopami przy łóżku schodzę między jej otwarte uda. Jest ciemno , ale wyraźnie widzę, że pod koronkami ma starannie wygolony ten trójkącik. Przez cienki, prawie przezroczysty materiał wyczuwam językiem wyczuwam jej guziczkowatą łechtaczkę.
To przyjemne tak przez śliski materiał lizać ją tam, Renata reaguje lekko kurcząc nogi i podnosząc pupę.
Jej lewa dłoń zakrywa teraz twarz, usta ma lekko otwarte. Drugą dłonią bawi się moimi włosami ale ja czuję, że raczej stara się nakierować mnie abym robił to tak, aby dostarczy jej więcej przyjemności. Znów odchyla obie nogi opierając się na piętach i delikatnie rusza biodrami.
Nie przerywając pieszczenia językiem jej łechtaczki, dotykam koniuszkami palców zakrytego koronką wejścia do pochwy miły dotyk małych warg. Chwilkę potem palce
wyczuwają ciepłą wilgoć płynącą z przedsionka. Teraz ja całuję i liżę coraz wilgotniejszy materiał.
Słyszę ciche pojękiwanie Renaty, która jeszcze mocniej zakrywa oczy i szerzej otwiera usta skupiając się przeżywanych doznaniach.
Drugą ręką odginam materiał i przez chwilę rozkoszuję się pięknem podnieconej kobiecości, która już nie skrywa żadnej tajemnicy dla oka , Kiedy powoli wkładam w nią język, słyszę jak Renata mocniej wciąga powietrze przez zaciśnięte zęby a jej kolana jakby same odruchowo zwierają się i rozchylają rytmicznie. Przerywam.
Renata podnosi się a następnie kładzie na brzuchu ze złączonymi nogami. Jej twarz jest odwrócona, ale słyszę, jak szybko oddycha.
Zaczynam całować i masować jej krągłe pośladki. Pod wpływem przyjemnego masażu uda powoli rozchylają się, między gorące uda wkładam dłoń. Renata jest już gotowa..
Podnosi się na kolana i sama szybko ściąga przemoczone już figi a ja w tym czasie szybko i dyskretnie zakładam Durexa
Delikatnie proszę - słyszę jej głos stłumiony .
Wchodzę łagodnie, a w zasadzie to jeszcze nie jestem podniecony na maks. Co zresztą jest dobrze, bo może uda mi się dłużej powstrzymać.
Obejmując jej biodra wykonuję delikatne powolne pchnięcia. Ona jeszcze bardziej wypina pupę, kładzie głowę na poduszce i przywiera piersiami do pościeli. Wchodzę już całym i z zamkniętymi oczami zwalniając i przyspieszając tempo penetruję jej ciepłe i wilgotne wnętrze, chłonę to cudowne rozkoszne przeżycie cielesnego zespolenia.
Oboje odjeżdżamy w tę naszą podróż po zmysłowej krainie. Otwieram oczy i widzę jej palce lewej dłoni wbite w poduszkę. Drugą rękę wyciąga spod poduszki i jej palce sięgają moich jąder , delikatnie miętosi je, po czym ujmuje dłonią dając znak, abym
będąc w niej głęboko nie ruszał się przez chwilę. Przystopowuję, zamykam oczy i staram się głęboko oddychać. Czuję gromadzącą się już energię, którą trzeba będzie uwolnić, ale jest ona pod kontrolą. Puszczam jej biodra, aby czuć tylko jej wnętrze w tym chwilowym bezruchu. Mam wrażenie że ja i ona w tym zespoleniu i skupieniu przypominamy łuk, na który naciągana jest strzała. Renata odejmuje palce z jąder i zaczyna stymulować łechtaczkę, jej oddech staje się szybszy, a jej biodra znów zaczynają się ruszać
Jeszcze chwila, wytrzymaj, już dochodzę – słyszę jej szept
Szybciej – dodaje
Czuję jak jej palce pracują, jak zbiera w sobie tę energię, skupia ją tam. Lekko się wycofuję, ale nie wychodzę, lewą dłonią ujmuję jej pierś.
Tak trzymając ją czuję, jak przestaje ruszać palcami i zastyga na sekundę, po czym słyszę ją, jak wydaje z siebie stłumiony cichy pisk, mięśnie jej ud sztywnieją. Teraz ja przyspieszam i po kilkunastu szybszych ruchach doganiam ją…..
Szybko ubieramy się. Nie rozmawiamy. Zgodnie z naszą umową zawożę ją pod jej blok, pewnie jej mama u której mieszka od czasu rozwodu Renaty denerwuje się już czemu jej córka później dziś wraca. Pewnie jej 5 letni synek też czeka na mamę.
Jeszcze tylko chwilę żegnamy się w samochodzie, ale nie mówimy do widzenia, trudno w ogóle coś powiedzieć w takiej sytuacji. Przecież my w ogóle się nie znamy.
Jeszcze nie odjeżdżam patrząc jak otwiera drzwi do klatki schodowej, ale wchodząc jeszcze rzuca krótkie spojrzenie w moim kierunku, i widząc, że jeszcze stoję, wraca na parę sekund i macha dłonią na do widzenia, uśmiecha się i znika za zamykającymi się drzwiami.
Powoli rozpakowywałem sporą kartonową przesyłkę. Ona stała nade mną i z zaciekawieniem oczach czekała, co takiego znów zamówiłem na allegro.
Zaraz zobaczysz, zaraz zobaczysz. Ciekawe, czy Ci się spodoba – moje słowa jedynie wzmagały jej zainteresowanie. Usiadła na kanapie i patrzyła, jak spod rozcinanego przeze mnie przy pomocy noża kartonu wyłania się kolorowe opakowanie.
Lecz w miarę, jak paczka się rozwijała z ostatnich zabezpieczających folii bąbelkowych, początkowe zainteresowanie zaczęło przeradzać się w nieopisane zdumienie przemieszane z niedowierzaniem. Szeroko, jakby mechanicznie otworzyła usta.
Ciebie pogięło, ciebie chyba naprawdę popieprzyło!!Próbowała opanować narastające wzburzenie. Poszła do kuchni aby napić się czegoś z wrażenia i stamtąd tym swoim zimnym wzrokiem obserwowała, jak otwieram to pudło.
Stojąc tam kręciła z niedowierzaniem głową patrząc na mnie szeroko otwartymi oczami.
W dłoniach trzymałem dziewczynę. No może niezupełnie, ale z odległości kuchni do pokoju wyglądała jak żywa. Miała około 165 cm, długie ciemne włosy. Wykonana bardzo solidnie, z najlepszych materiałów. Była przyjemna w dotyku. Z tyłu za plecami miała kasetkę na baterie Położyłem dziewczynę na kanapie i spokojnie zacząłem studiować instrukcję jej obsługi po polsku. Włożyłem nowiutkie baterie zgodnie ze wskazaną polaryzacją, przycisnąłem znajdujący się z tyłu szyi guziki po chwili poczułem delikatne drżenie w okolicach jej ud i brzucha. Po minucie nabrała normalnej temperatury i jej skóra stała się jeszcze bardziej miękka, prawie jak u żywej. Dzięki specjalnym układom naśladującym funkcję stawów i kości mogłem posadzić ją wygodnie na tapczanie. Naprawdę wyglądała realistycznie. Zacząłem głaskać ją po ciemnych włosach, po chwili ująłem jej piersi. Nie ruszyła się i nie wydała z siebie żadnego dźwięku, ale wyraźnie jej klatka piersiowa zaczęła powoli rozszerzać się i kurczyć naśladując oddychanie.
Z kuchni przeszkadzał mi dochodzący głos
Idź się leczyć idioto, jesteś chory. Co to ma być? Będziesz się pieprzył z lalką??? Jej glos stawał się coraz bardziej natarczywy, nieprzyjemny. Poczułem na sobie ten lodowaty, stalowy wzrok, którym mnie od dawna obrzuca gdy tylko coś wspominałem o tym, że przecież jestem jej mężem.
Przerwałem przytulanie, wyłączyłem urządzenie, które ostrożnie rozłożyłem na tapczanie i po przeczytaniu reszty paragrafów instrukcji podszedłem do niej do kuchni i spokojnie powiedziałem.
Nic mi nie jest. Nie musisz się martwic. Znalazłem sposób na rozwiązanie naszych problemów, to znaczy mojego problemu., o który tyle razy były nasze awantury. Jeżeli już rzeczywiście, jak mówisz, nie masz na to ochoty to trudno. Nie miej do mnie pretensji.
Nerwowo zaczęła wodzić wzrokiem po całej kuchni jakby sama nie wierzyła w to, co widzi i co słyszy. Szklanka z drinkiem trzęsła się w jej sztywno zaciśniętej dłoni. Nie wiedziała co powiedzieć zszokowana ponad pojęcie. Dopiła drinka, nalała następnego i zebrała się do kąpieli. Tak jak co wieczór, odruchowo, mechanicznie powtarzając tę samą procedurę.
Kiedy wróciła, zobaczyła nas już przytulonych pod pościelą. Postała tak chwilę, niezdecydowana, nadal oszołomiona Bez słowa położyła się bokiem do nas i nieruchomo wlepiła wzrok w telewizor. Leciał jakiś thriller z Seanem Pennem w roli głównej. Ale nie wytrzymała i burcząc coś pod nosem poszła spać do drugiego pokoju.
Podkręciłem trochę regulatorem z temperaturą i poczułem ciepłe uda. Fale pożądania wzbierały się coraz mocniej. Pod kołdrą wyczułem zgrabne seksowne biodra i nogi , które po niewielkim naciśnięciu od wewnątrz jakby same się otworzyły zapraszająco. Jej ramiona oplotłem wokół jej głowy i dalej postępowałem już zgodnie z instrukcją obsługi.
Urządzenie działało zadziwiająco naturalnie. Wbudowane w odpowiednich miejscach pod sztuczną skórą sensory przekazywały sygnały, umożliwiające korzystanie z kolejnych funkcji. Lekko, zalotnie dotąd tylko otwarte oczy zamknęły się pod wpływem rozpoczętej penetracji. Sam ni wiem czemu, wstydząc się trochę, bo przecież niepotrzebnie, dyskretne tylko jeszcze użyłem załączonego specjalnego żelu i sprawdziłem zamocowanie wymiennej wkładki z lateksu w odpowiednio wyprofilowanym miękkim i dość wąskim u wejścia naczyniu umieszczonym w odpowiadającej anatomicznie części kobiecego ciała.
Cholerna robota, pomyślałem ze złością otwierając drzwi do mieszkania. Znowu wracam o 19tej do domu, choć z pracy wyszedłem parę minut po 17.
Z kuchni na powitanie pada znów to irytujące mnie pytanie, które brzmi jak jakiś zarzut: czemu tak późno? przecież nie miałeś dziś dyżuru? Odpowiedz też standardowa: kochanie, jak zwykle korki na Marszałkowskiej i zakupy po drodze. Mamy okres przedświąteczny, więc wszędzie już tłumy ludzi i kolejki na pół godziny stania.
Ucinam temat zagadując dzieci o dzisiejszą szkołę. Znów nic? żadnej piątki? Zobaczymy jakie będą stopnie na okres!!!
Idziesz dziś na basen? znowu pada pytanie z kuchni i teraz dopiero zauważam, ze na jutro będzie krupnik.
Jasne, przecież mamy wtorek .A co dziś u Ciebie ciekawego się działo?
Jak co dzień, odpowiada niechętnie, zaczytana w nową Galę.
Siadam przed telewizorem, znów te kretyńskie reklamy m-banku zaczynają mnie denerwować. W ogóle jestem podenerwowany, jakiś roztrzęsiony, drażni mnie dochodzący z małego pokoju chichot dzieci.
Jak dobrze, że znów idę na ten basen - uspokajam się tą myślą i zaczynam pakować mój plecaczek. Patrzę na zegarek: o kurcze, już po 20-stej! Szybko wrzucam jeszcze ręcznik i płyn pod prysznic, ubieram się do wyjścia i po chwili wskakuję do samochodu. No tak, myślę, dziś naprawdę kiepsko coś ze mną, bo zapomniałem zabrać ze sobą moja komórkę. W zasadzie nie jest mi potrzebna, więc nie wracam po nią. Jola chyba już nie zadzwoni, przecież pożegnaliśmy się po mojej pracy i mówiła, że idzie na zakupy.
Cholera, może znów wysłać mi sms, jak wczoraj o ulubionych pozycjach. Nie znam jej tak dobrze, Ne wiem co może jej wpaść do głowy. Znamy się od niedawna, dopiero od miesiąca. Nie, nie odważy się. A może?
No nie wiem już i zaczynam się bić z myślami. Aha, przecież telefon wrzuciłem do mojej szuflady pod radiem. Przez te półtorej godziny chyba nic się nie stanie - na pewno nie zadzwoni - pocieszam się i odpalam silnik.
Dochodzi dziesiąta kiedy wracam z basenu. U dzieci już ciemno. Rozbieram się w przedpokoju i z lekką obawą patrzę stamtąd na nią. Siedzi i ogląda TV.
Patrzę na komodę , a niej obok radia widzę mój telefonik. A więc ktoś jednak dzwonił, usłyszała dźwięk i wyjęła z komody aby odebrać. Łapię powietrze i wchodzę do pokoju jakby nigdy nic - ale gapa ze mnie, zapomniałem tel co? zagaduję aby wybadać jej nastrój.
Siedzi milcząc i tylko patrzy na program kulinarny.
Ale po chwili mówi jednak: ty ostatnio ciągle coś zapominasz, o czym ty myślisz?
Daję głupkowatą odpowiedz: wiesz, to wszystko przez tę okropną pogodę.
Zaczyna ziewać, ja też. A więc czas zrobić łóżko. Za oknem leje deszcz a w telewizji kolejna powtórka kabaretu.
22.30
Nareszcie poszła się myc - więc mogę swobodnie sprawdzić moja komórkę. Widzę, że przyszły dwa smsy od Joli. Nie, nie, po co ona pisała!!! Ale widzę, że są nieprzeczytane. Ale na pewno widziała, że od Joli, którą nie zna. Postanawiam, że nie będę ich otwierał i nie przeczytam ich dzisiaj. Co do cholery ona mi jeszcze napisała wieczorem??? I z tym duszącym dylematem kładę się do łóżka.
Wraca z łazienki już przebrana na noc i bez słowa kładzie się. Jeszcze chwilkę przegląda kanały w TV, Zapada cisza. Ja leżę nieruchomo na boku i udaję, że już śpię. Ale słyszę, że ma szybszy oddech i że coś się zaraz stanie.
Nie spodziewałem się tego. Leżąc plecami do mnie wykonuje ten charakterystyczny ruch, kiedy chce dać do zrozumienia, że ma ochotę. Jak to robi? Lewą stopą zaczyna dotykać moich łydek ale nie przypadkiem, tylko wyraźnie i za chwilę dotyka już udami. To znak, że mogę ją objąć i że będzie ciąg dalszy.
Uśmiecham się więc sam do siebie, uff udało się, skoro zamiast awantury będzie seks. Zaczynam ją przytulać.
Szybko jednak odwraca się do mnie przodem i ręką daje znak, abym leżał na plecach. Prawym łokciem opiera się na pościeli a drugą dłonią odgarnia kołdrę i zmierza w wiadomym kierunku.
Dawno tak nie robiliśmy, prawda? pyta cicho
Tak, wiesz że lubię, jak się nim bawisz. Kiedyś robiłaś to częściej.
Tak mnie coś naszło - odpowiada.
Ale czuję że coś w tym zachowaniu jest nienaturalnego. Bawi sie nim i zaczyna stymulację, ale chyba myśli o czymś innym. Nie ma atmosfery i nastroju.
Na szczęście reaguję prawidłowo i w zasadzie jestem gotowy. Ale ona nie pozwala się dotykać ani pieścić, tylko cały czas opiera się na łokciu i robi swoje.
Nie chcesz się kochać? pytam spokojnie
Nie chcę. Chcę cię spytać, czy jesteś mi wierny.
Dlaczego pytasz? jasne, ze jestem! odpowiadam starając się zachować spokojny ton. Ale moje myśli nieubłaganie wracają do telefonu leżącego nadal na komodzie. Przez lekko zamknięte oczy w tej ciemności widzę jednak, że patrzy na mnie, patrzy na moją reakcję.
Denerwujesz się czymś? Nie jest ci przyjemnie, przecież tak lubisz kiedy to robię? O czym myślisz?? Dlaczego ci więdnie? Pyta jakoś sucho patrząc na kurczący się interes.
Zaczynam panikować, no tak, zaraz spyta o te smsy! Widzi, że tracę napięcie i że zaczynam się bać, znaczy mam coś na sumieniu.
Nie przerywaj, proszę, szybciej, już blisko - mówię do niej.
Staram się wysilić aby jak najszybciej skończyć, rozluźniam mięśnie brzucha i zaczynam czuć jak to się we mnie wzbiera.
Zauważa moje starania i nagle przerywa miły masaż.
Zaczyna się...
Jak cię nie było, na twój telefon przyszły dwa esemesy od jakiejś Joli. Ja nie wiedziałam, ale dzieci wyciągnęły komórkę z szuflady i dały mi ją. Nie przeczytałam wiadomości, postanowiłam że poczekam na ciebie i że sam powiesz, co to za Jola i czego od ciebie chce.
Jeżeli, jak mówiłeś, jesteś mi wierny, to pewnie jakaś pomyłka. Tylko dlaczego jest zapisany kontakt? To twoja znajoma z pracy? Czy kochanka?
Odpowiadam:
To tylko znajoma z pracy, nie wiem dlaczego tak późno do mnie pisze i czego chce. Proszę, nie róbmy problemów.
Ona nie daje za wygraną
Skoro to tylko znajoma, to weź ten telefon i pokaż, co ona do ciebie pisze. Jeżeli nic takiego, to nie ma sprawy. Chcę się tylko upewnić ze dla ciebie jestem jedyna A może nie chcesz, boisz się ??
Zastanawiam się kilka sekund, ale te kilka sekund trwa wieczność i każda następna gra na moja niekorzyść. Serce mi łomocze, ale nie wiem czy bardziej z przejęcia, z obawy czy z podniecenia. Patrzy na mnie badawczo jakby czytała w moich myślach. Znów jej ręka zaczyna mnie delikatnie stymulować rytmicznymi ruchami. Podnosi się na oba kolana i teraz druga dłoń jest wolna. Sięga nią do komody i bierze ten telefon, podaje mi go
Nie mam chyba już wyjścia, nic innego nie mogę zrobić poza jednym. Momentalnie przechodzi mi ochota na wszelki seks, robi mi się słabo.
Bladym głosem odczytuję wiadomości od Joli;
będę później w domu
przepraszam, to miał być sms do męża
Natychmiast odzyskuję pewność siebie, a uczucie niewypowiedzianej ulgi psychicznej rozpiera moje dopiero co trzęsące się ze strachu ciało. Nie tracąc czasu szybko odkładam ten cholerny telefon i rzucam w jej stronę te władcze, pożądające spojrzenie.
Ona je wychwytuje i po chwili jesteśmy razem