Wczesnym latem 2009 pojechałem na tak potrzebny mi już od dawna turnus rehabilitacyjno-wypoczynkowy do znanego uzdrowiska na Kujawach. Niby końcówka czerwca, ale mało było słońca, za to dużo chmur i deszczu. Po przyjedzie do sanatorium przez pierwsze trzy dni chodziłem sam na spacery pod tężnie i do pobliskiego parku zdrojowego, nudziłem się, a jedyną rozrywką były miłe rozmowy przy posiłkach. Postanowiłem więc pojechać do Konina by spotkać się wreszcie ze znajomą na dawno już umówione, pierwsze spotkanie. Pojechałem po obiedzie cały czas w niekończących się strugach ulewnego deszczu, tak intensywnego, że wycieraczki ledwo nadążały zbierać wodę i chwilami niewiele było widać przez przednią szybę. Ale nie żałowałem, spotkanie było niezwykle miłe i żal było mi wracać do smutnego dotąd dla mnie kurortu. Kiedy wróciłem do sanatorium, za późno już było na kolację oraz na codzienny basen solankowy. Głodny i przemoczony wbiegłem po schodach, a następnie zmierzając w kierunku mojego pokoju, w otwartej sali telewizyjnej zauważyłem stojącą samotnie pośród pustych krzeseł, tak jakoś bezradnie, dziewczynę o kręconych blond włosach do ramion. Zatrzymałem się na chwilę i spojrzałem na nią, a ona na mnie. Przypomniałem sobie, że rano tego dnia mijałem się z nią na rehabilitacji. Bez zastanowienia zaproponowałem więc, żebyśmy razem poszli gdzieś niedaleko coś zjeść, bo ja jestem bez kolacji, a wspólny spacer też byłby miły, bo mnie od trzech dni przykro tak samemu chodzić, tak powiedziałem a ona od razu uśmiechnęła się i zgodziła. Wyglądała na około 30 lat.
Po 10 minutach już szliśmy w kierunku tężni, ona wzięła parasolkę. Znów zaczęło siąpić, kiedy dotarliśmy pod drewnianą konstrukcję tężni nr 1. Otworzyła parasolkę i wzięła mnie pod rękę. Szliśmy powoli. Od tej chwili zaczęliśmy ze sobą rozmawiać, ale tak jakoś od razu cieplej, dziwnie blisko i pięknie, jakbyśmy znali się od już jakiegoś czasu, a nie od kilkunastu minut. Potem usiedliśmy w kawiarni gdzie dalej, przy grzańcu z wina kontynuowaliśmy naszą rozmowę na coraz więcej tematów. Podobało mi się, że gdy cos do niej mówiłem, patrzyła mi w oczy z niekłamanym zaciekawieniem. Przed powrotem do naszego sanatorium poszliśmy jeszcze na spacer do parku pod uroczą fontannę "Jaś i Małgosia". Rozmawiając dalej usiedliśmy na kamiennej barierce i wtedy zauważyłem jak Magda jest delikatna, subtelna i pozbawiona cynizmu. I ogromnie wrażliwa.
Następny wieczór i znów podobnie, a więc spacer i grzaniec i park i coraz więcej miłych słów, od niej o mnie, że tak miło się ze mną jej rozmawia, bezpiecznie i bezpośrednio jak jeszcze z nikim. Ze to nie może być przypadek, bo ona jeszcze dwa dni temu płakała w poduszkę, że nie ma z kim rozmawiać. Jeszcze potem, po powrocie do budynku, do późnej nocy rozmawialiśmy na kanapie przy recepcji - ciepło, szczerze i przyjacielsko. Powiedziałem o żonie i córkach.
W niedzielę pojechaliśmy samochodem do Torunia na wycieczkę po starówce, a głównie na dalsze nasze rozmowy o życiu - praktycznie przesiedzieliśmy ten czas na brzegu Wisły.
Wieczorem po kolacji Magda wyciągnęła mnie na potańcówkę w gronie strażaków, z którymi była w sanatorium.
Bawiłem się wspaniale, jak dawno, oczywiście praktycznie tańczyłem tylko z nią, a ona cały czas uśmiechała się do mnie - też zadowolona.
Z restauracji wracaliśmy sami bez strażaków, którzy się trochę upili i porozchodzili szukając następnego lokalu.
Było już całkiem ciemno, szliśmy obok pustą i cichą ulicą Warzelnianą i chyba przypadkiem, tak po prostu wzięliśmy się za ręce i dalej szliśmy tylko czując swoje dłonie. Nagle zdałem sobie sprawę, jak dawno nie szedłem trzymając się za ręce i jak strasznie mi tego brakowało. To ciepłe uczucie, choć przecież zwyczajne, przeszyło mnie całego, mnie prawie 45 letniego faceta, niezwykłym wytęsknionym nieświadomie doznaniem bliskości. Widziała to i czuła, wciąż się uśmiechała ciesząc się tym i widząc moje autentyczne wzruszenie. Tak doszliśmy do naszego sanatorium, ale jeszcze usiedliśmy na ławce przy sanatoryjnej kawiarni aby wymienić wrażenia ze wspólnej wycieczki do Torunia, potrzymać się jeszcze za ręce i nacieszyć ciepłym wieczorem. Magda zaczęła coś mówić, że chciałaby coś osobistego powiedzieć, ale jakoś się wstydzi.. nie naciskałem, ale widziałem w jej oczach zmieszanie i niepewność.
Stojąc przed drzwiami do jej pokoju żegnaliśmy się dłuższą chwilę, powiedziała ciepło, że też bardzo potrzebowała dotyku moich rąk. Ale nic więcej. Że nie jest gotowa na dalsze kroki, bo ja nie jestem wolny. Gdyby był sam.... Doskonale zrozumiałem co miała na myśli i na nic nie naciskałem i nie proponowałem następnej kawy ale w moim pokoju.
Poczułem to wewnętrzne ciepło, coś czego nie doznałem od tak dawna. Wróciłem do siebie i zacząłem zbierać się do spania. Poprawiłem pościel, rozebrałem się i wskoczyłem pod prysznic. Kiedy już czysty otworzyłem drzwi łazienki aby wpuścić chłodniejsze powietrze usłyszałem ciche pukanie do drzwi. Szybko założyłem mój szlafrok i z zaciekawieniem lekko uchyliłem je. Za nimi stała Magda, zmieszana i jakby zakłopotana. Weszła bez słowa i usiadła na krześle. Zaproponowałem drinka i sięgnąłem po butelkę czystej stojącej za firanką na parapecie przy oknie. Powoli sięgnęła po szklankę z wódka do której sama dolała sobie soku grejpfrutowego.
Ja starałem się zachować opanowanie i nie okazywać zaskoczenia, popijając swojego drinka zapytałem znów o naszą toruńską wycieczkę, ale Magda spojrzała mi w oczy tak, że musiałem przerwać mówienie i zapadła chwila ciszy.
Chcę to zrobić z tobą, nie mówiłam mi o tym, choć chciałam, nie wiem dlaczego ale właśnie tobie chciałam powiedzieć, że jeszcze nigdy nie...wiesz. Nie spałam z mężczyzną...Nie wiem co sobie teraz o mnie pomyślisz...
Przełknąłem ślinę z wrażenia bo już nie mogłem opanować zaskoczenia.
Magda wzięła moją rękę i swoimi obiema dłońmi ścisnęła ją mocno.
Zgaś światło i chodź...zanim się rozmyślę.
Zrobiłem to o co prosiła. Po chwili byliśmy już na łóżku. Smakowałem jej usta delikatnymi pocałunkami trzymając i głaszcząc jej dłoń. Te usta miały młodzieńczy, dziewczęcy smak. Całują się coraz intensywniej położyliśmy się. Rozpiąłem jej bluzkę i zacząłem powoli całować jej nieduże piersi. Objęła moją szyję abym mocniej do nich przywarł.
Byłem już mocno podniecony i miałem ochotę jak najszybciej wejsć w nią, ale wiedziałem, że należy postępować powoli, bez pośpiechu, żeby czegoś nie popsuć głupio.
Sam zdjęła spodnie a ja zobaczyłem dość grube uda, no cóż, Magda nie była specjalnie zgrabna ale to w tej chwili nie miało żadnego znaczenia. Nadal całując jej piersi, palcami zacząłem pocierać jej krocze przez materiał majtek. Ten dotyk uświadomił mi to, że nie należała od tych, które się depilują w intymnych miejscach. Ale czułem, że staje się wilgotna. Za chwilę, może za dwie miało się spełnić moje skryte marzenie, o którym myślałem raczej bez większej nadziei, no bo jak marzyc mając 45 lat o spędzeniu nocy z dziewicą?
Nie oponowała kiedy zdjąłem jej majtki i ustami przywarłem do łona. W geście aprobaty moich poczynań rozchyliła szerzej uda i znów jej dłonie objęły moją szyję. Ustami rozchyliłem małe wargi i wsunąłem język w jej ciepłe i wilgotne, nadal dziewicze wnętrze. Syknęła i odruchowo ścisnęła palcami moją głowę. Jeszcze chwilę końcówką języka lizałem jej łechtaczkę, po czym podniosłem się i stanąłem przy łóżku. Zdjąłem szlafrok. w tej ciemności zobaczyła mnie.. gotowego.
Ostrożnie i powoli - wyszeptała, kiedy oparty na łokciach położyłem się między jej rozłożonymi kolanami. Patrzyłem jak mój sztywny członek delikatnie ociera się o jej zarośnięte łono, główką dotyka łechtaczki i przesuwa się wzdłuż szpary niżej, do zapraszającej różowości otoczonej wilgotnymi płatkami. Zagląda do przedsionka. Ruchy bioder jakie przy tym wykonywałem, były powolne i jakby badawcze. Nie chciałem ją zaatakować nagłym wepchnięciem, by może dla niej bolesnym. Chciałem aby jeszcze chwilę sama poczuła go na swoim kroczu, poczuła jego twardość zanim wejdzie do pochwy.
Magda zdawała się rozumieć moje ruchy i sama zaczęła poruszać biodrami przybliżając się coraz bardziej do pełnego zespolenia.
Położyła ręce na moich pośladkach i delikatnie palcami zaczęła je popychać. Zrozumiałem, ze dawała znak abym w nią wszedł. Lewą ręką przytrzymując członek u nasady wepchnąłem go na kilka centymetrów i poczułem opór, ale może mnie się wydawało, bo dotąd rozchylone uda Magdy przywarły do moich bioder. Ale jej palce wciąż ściskały moje pośladki. Wsunąłem się jeszcze głębiej rozszerzając nogi, co sprawiło że nie mogła już zacisnąć ud i była całkowicie już uległa..i gotowa...i nie mogła protestować, nie dałbym już szansy odwrotu..
Lewą dłonią objąłem jej szyję a prawą wsunąłem pod jej plecy. Znów zacząłem namiętnie całować ją w usta i szyję.
Magda miała zamknięte oczy, jej oddech był krótki i szybki ale raptownie przyśpieszył, gdy moje lędzwie zaczęły miarowo poruszać się. Stęknęła raz, jęknęła dwa razy niby pod wpływem bólu, ale raczej nie odczuwała go gdyż jej palce były wręcz wbite w moje pośladki. Po chwili mój nabrzmiały organ zatopił się na całej długości w jej pochwie i sam cicho westchnąłem. Będąc w niej zatrzymałem się. Spojrzeliśmy sobie w oczy i wymieniliśmy uśmiechy aprobaty.
Kochaliśmy się tak jeszcze dobre kilkanaście minut w tej samej pozycji. Magda była wyraźnie rozluźniona i zadowolona. Kiedy skończyłem wytryskiem na jej brzuch, z zaciekawieniem brała palcami nasienie i rozcierała je sobie. Kiedy wstawała, sprawdziła tylko nie ma krwawienia po defloracji. Nic takiego nie było, pościel też była czysta choć trochę zmiętoszona. Ubrała się i wyszła z pokoju po krótkim dobranoc. Ale ja nie mogłem jeszcze długo zasnąć po tym, co się zdarzyło w moim pokoju tej nocy . To był seks o smaku świeżości i jakiejś wyrafinowanej niewinności. Czego jeszcze nie przeżyłem i chyba już nigdy to się nie powtórzy. To był jak sen na jawie, jak prezent od Boga
Rozstaliśmy się w piątek, ona wracała ze swoją grupą a ja musiałem byc jeszcze do niedzieli. Żegnają się z nią na korytarzu przed jej pokojem wymieniliśmy ciepłe życzenia zdrowia i radość z tych kilku miłych spędzonych dni, wspólnej wycieczki i długich ciekawych rozmów. Kiedy wsiadała do autokaru poczułem to, czego spodziewałem się leżąc na łóżku tamtej nocy. Ogromnie zatęskniłem. Tak jak tęskniłem mając 20 lat do dziewczyny, która odjeżdza i żal tych dotyków, spacerów i spojrzeń i rozmów. I tej bliskości.
Dwa tygodnie po powrocie do domu
Nie dam rady. To silniejsze ode mnie. Przez minione dwa tygodnie sam się oszukiwałem wbijając sobie codziennie do głowy, że to tylko było zauroczenie, ze potrzeba tylko czasu aby to spokojnie przeszło i pozostało jedynie miłe, trochę romantyczne wspomnienie. Ale to nie chce przejść, nie daje i tylko wzmacnia się dręczącym poczuciem pustki i żalu.
Co się ze mną dzieje? Gdzie się podział mój dotychczasowy chłodny krytycyzm nakazujący rozsądek i spokój, a nade wszystko nie popadanie w nastroje dobre dla dwudziestolatka, ale już nie dla dwa razy starszego i doświadczonego mężczyzny?
Bo wyglądało to na banalne zauroczenie, jakie często się zdarza na takich pobytach. Bo przecież jest miło, są spacery po parku, rozmowy i wieczorne potańcówki, stąd łatwo o zauroczenie, flirt, a czasem i łóżko. Ale potem wracamy do naszych bliskich, do normalnego życia, codzienności.
Jakie to z jednej strony banalne, takie pospolite i trywialne: romans wczasowy, opisywany i obśmiewany w setkach piosenek, że aż głupio w ogóle się robi na samą myśl.
Łatwo powiedzieć zabawiłeś się a teraz zapomnij. Raz się stało, ciesz się i wspominaj dziewczynę, dla której byłeś pierwszy.
Ale pamiętam jak na nią czekałem tam na dole przy recepcji, czekałem ja zejdzie po schodach i znów pójdziemy trzymając się ręce do parku. Każda minuta tego czekania dłużyła się niemiłosiernie i zdawała się trwać wieczność. Sam się z siebie w duchu śmiałem, jak można tak łapczywie chwytać drobiny szczęścia, gonić za nimi jak rozradowane dziecko za latawcem na wietrze. Przecież moje życie jest od dawana poukładane i stateczne, może trochę nudne w tej stabilności, ale przecież jestem szczęśliwy. Mam żonę i dzieci i żyję w dostatku.
Nie, nie zadzwonię do niej. Choć mam telefon. Może ona zadzwoni?
Umówiliśmy się pod restauracją. Powinienem ją rozpoznać po zdjęciu, które przysłała mi w mailu. Stałem przed wejściem podekscytowany zbliżającą się godziną 18-tą . Miała przyjechać tramwajem 33 i wysiąść przy parku. Ciekawe, myślałem w duchu, czy rozpoznam ją jak będzie wysiadać. Ale nadal powstrzymywałem się przed przedwczesną radością, wciąż tliły się we mnie obawy, czy jednak nie rozmyśli się i jednak nie przyjedzie. Patrzyłem na moją komórkę, czy nie przyszedł sms, ale nic nie było.
Desperatka: przyszło mi na myśl. A jednak się zdecydowała, bo widzę że, to chyba ona, wyskakuje szybko z tramwaju i idzie w kierunku restauracji.
To ja, pokazuję umówioną gazetę. Uśmiecham się a ona podaje dłoń na powitanie. Też się uśmiecha, ale widzę że jest zmieszana.
Wchodzimy do restauracji, siadamy przy małym stoliku przy oknie z widokiem na Puławską.
Ale jakoś rozmowa się nie klei. Pozwalam jej zapalić papierosa do tej kawy. I staram się nie wlepiać w nią wzrok, nie chcę aby czuła się speszona Ja zresztą też czuję się nieswojo. Przez ten czas, kiedy pali patrzy przez okno, widzę, że intensywnie myśli. Ja wiem o czym. W końcu nie dopalając papierosa do końca gasi go w popielniczce mocnym ruchem , widzę że zbiera się w sobie, aby coś powiedzieć.
Naprawdę nie pomyśl sobie, że jestem taka – patrzy mi w oczy i stara się zachować opanowanie w głosie i gestach
Robię to tylko dlatego, że po prostu nie mam żadnego innego wyjścia w mojej sytuacji. Wiesz, opisałam w mailu. Ratę providentowi muszę zapłacić jutro, przyjdą do mnie po południu.
Tak, odpowiadam spokojnie, nic się nie martw. Ja nie oceniam, nie potępiam, sam zajrzałem w te anonse. W zasadzie to nie miałem wielkiej nadziei, że jednak się zdecydujesz, bo już kiedyś było podobne ogłoszenie i kilka maili, ale jak przyszło co do czego, tamta nie potwierdziła że przyjdzie.
Renata, bo tak się przedstawiła, przerwała mi – ja jestem zdecydowana ale nie wiem, jak to wyjdzie. Jest mi tak cholernie głupio i nie wiem, co o sobie mam w ogóle pomyśleć. Ja..
Teraz przerwałem ja – do niczego Cię nie zmuszam, sam jestem zmieszany więc lepiej nie rozmawiajmy o tym. Powiedz tylko, czy się zgadzasz, a jeśli tak, to jak tylko wypijesz kawę pojedziemy do tego hotelu. To niedaleko lotniska. Nie wiem jaki to standard, nie byłem w nim ale w Internecie są zdjęcia i wygląda to na przyzwoitą klasę. Mam wstępną rezerwację, ok.?
Kiwa głową, wyciągam moją komórkę i dzwonię do hotelu z potwierdzeniem numeru rezerwacji pokoju.
Wsiadamy do mojego samochodu i odjeżdżamy spod restauracji. Jest już ciemno. Przy Wałbrzyskiej jak zwykle mały korek ale ja cierpliwie stoję. Włączam radio aby tak głupio nie siedzieć w milczeniu. Ona siedzi obok i patrzy nieruchomo na samochody przed nami.
Parkuję na chodniku przed hotelem. Wysiadamy razem ale ona ociąga się za mną, nie chce ze mną wejść. Mam odebrać klucz , wrócić po nią i dopiero wtedy razem pojedziemy windą. W czasie, gdy załatwiam formalności ona wypala następnego papierosa stojąc na zewnątrz budynku.
Jedziemy windą na trzecie piętro. Stoimy blisko siebie, ta winda wlecze się niemiłosiernie, w końcu wydając głuchy odgłos zatrzymuje się na naszym piętrze.
Nasz pokój jest blisko schodów, otwieram drzwi, na których jest tabliczka 301.
Wchodzi pierwsza i siada na krześle.. Włączam telewizor, nie ma radia, a szkoda.
Szukam jakichś kanałów muzycznych, ale nic nie ma w ofercie dla tego pokoju w klasie economy za 200 zł. OK., trudno.
proszę – daję je umówioną kwotę. Przez chwilę widzę wahanie w jej wzroku i ruchu dłoni, niby bierze ale cofa się, zastanawia się. Ale jednak bierze je i szybko chowa do portmonetki, którą wrzuca do torebki. Nawet dokładnie nie przeliczyła, autentycznie zażenowana calą tą sytuacją . Ten widok sprawia mi jednak radość, bo już wiem , że nie mam do czynienia z cwaną dziwką .
Proszę tylko - mówi jakoś cicho – abyśmy zrobili to przy zgaszonym świetle i żebyś zasłonił okna. Dobrze?
Zgadzam się, bo rozumiem i widzę, ze fatalnie się czuje psychicznie i że chce, aby to stało się jak najszybciej, trwało jak najkrócej, a najlepiej aby po prostu to się nie stało. Robię to o co prosiła i powoli rozbieram się.
Idzie do łazienki, nie ma jej 10 minut, ale w tym czasie słyszę że się tam rozbiera , korzysta, odkręca kran umywalki, wyciera się.
Wychodzi z łazienki owinięta w duży biały ręcznik kąpielowy.
Teraz idę do łazienki ja.
Wracam odświeżony w ręczniku i widzę, że schowała się pod kołdrę
Nie robię loda – jakoś tak zimno rzuciła nie patrząc na mnie.
Ja też – odpowiedziałem bez wahania i oboje się roześmialiśmy. Dobrze, może uda się trochę rozluźnić tę sztywną atmosferę.
Zgaś światło i wyłącz telewizor, – poprosiła już łagodniej.
Zrobiłem to nagle zrobiło się zupełnie ciemno, nie było żadnych odgłosów, nawet nie było słychać samochodów jeżdzących po pobliskiej Zwirki i Wigury.
Renata odkryła kołdrę. Wpierw niewiele widziałem, ale szybko wzrok przestawiał się na „tryb nocny”. Leżała na plecach. Jej ciemne długie włosy rozpuszczone były swobodnie na poduszce. Patrzyła na mnie tymi swoimi ciemnymi oczami i przypomniałem sobie, że zawsze podobały mi się brunetki o ciemnych oczach. Ramiona Renaty miały łagodną linię, jej szczupłe ręce lekko zakrywały nieduże piersi, a dłonie łączyły się zakrywając założone wciąż jasne koronkowe figi. Szczupłe, złączone nogi wydawały się teraz dłuższe jak na dziewczynę o wzroście 155 cm. Zawsze marzyłem o takiej niewysokiej ciemnej…
No cóż, nie będę tak siedział i tylko patrzył się na nią – pomyślałem mobilizująco- Ona leży naga i czeka aż ja coś zacznę, w końcu po to się spotkaliśmy.
Zaczynam głaskać jej ciepłe uda i kolana.
Możesz popieścić moje piersi? Bardzo to lubię – wyszeptała z zamkniętymi oczami.
Teraz jej dłonie spoczywają spokojnie na pościeli, oczy ma wciąż zamknięte. W tej ciemności, która już nie jest taka ciemna Renata wygląda pięknie, jakby spała spokojnie.
Objąłem jej piersi oburącz i przywarłem ustami do niedużych jasnych brodawek, na przemian lewej i prawej. Renata objęła mnie i zaczęła palcami głaskać moje plecy i kark.
Po chwili jej uda lekko się rozchyliły, podniosła lewą nogę i postawiła ją zgiętą ją w kolanie , druga spoczywająca na pościeli odgięła w bok w zachęcającej pozie.
Słyszę następny szept - pocałuj tam ,ale nie zdejmuj fig
Będąc wciąż stopami przy łóżku schodzę między jej otwarte uda. Jest ciemno , ale wyraźnie widzę, że pod koronkami ma starannie wygolony ten trójkącik. Przez cienki, prawie przezroczysty materiał wyczuwam językiem wyczuwam jej guziczkowatą łechtaczkę.
To przyjemne tak przez śliski materiał lizać ją tam, Renata reaguje lekko kurcząc nogi i podnosząc pupę.
Jej lewa dłoń zakrywa teraz twarz, usta ma lekko otwarte. Drugą dłonią bawi się moimi włosami ale ja czuję, że raczej stara się nakierować mnie abym robił to tak, aby dostarczy jej więcej przyjemności. Znów odchyla obie nogi opierając się na piętach i delikatnie rusza biodrami.
Nie przerywając pieszczenia językiem jej łechtaczki, dotykam koniuszkami palców zakrytego koronką wejścia do pochwy miły dotyk małych warg. Chwilkę potem palce
wyczuwają ciepłą wilgoć płynącą z przedsionka. Teraz ja całuję i liżę coraz wilgotniejszy materiał.
Słyszę ciche pojękiwanie Renaty, która jeszcze mocniej zakrywa oczy i szerzej otwiera usta skupiając się przeżywanych doznaniach.
Drugą ręką odginam materiał i przez chwilę rozkoszuję się pięknem podnieconej kobiecości, która już nie skrywa żadnej tajemnicy dla oka , Kiedy powoli wkładam w nią język, słyszę jak Renata mocniej wciąga powietrze przez zaciśnięte zęby a jej kolana jakby same odruchowo zwierają się i rozchylają rytmicznie. Przerywam.
Renata podnosi się a następnie kładzie na brzuchu ze złączonymi nogami. Jej twarz jest odwrócona, ale słyszę, jak szybko oddycha.
Zaczynam całować i masować jej krągłe pośladki. Pod wpływem przyjemnego masażu uda powoli rozchylają się, między gorące uda wkładam dłoń. Renata jest już gotowa..
Podnosi się na kolana i sama szybko ściąga przemoczone już figi a ja w tym czasie szybko i dyskretnie zakładam Durexa
Delikatnie proszę - słyszę jej głos stłumiony .
Wchodzę łagodnie, a w zasadzie to jeszcze nie jestem podniecony na maks. Co zresztą jest dobrze, bo może uda mi się dłużej powstrzymać.
Obejmując jej biodra wykonuję delikatne powolne pchnięcia. Ona jeszcze bardziej wypina pupę, kładzie głowę na poduszce i przywiera piersiami do pościeli. Wchodzę już całym i z zamkniętymi oczami zwalniając i przyspieszając tempo penetruję jej ciepłe i wilgotne wnętrze, chłonę to cudowne rozkoszne przeżycie cielesnego zespolenia.
Oboje odjeżdżamy w tę naszą podróż po zmysłowej krainie. Otwieram oczy i widzę jej palce lewej dłoni wbite w poduszkę. Drugą rękę wyciąga spod poduszki i jej palce sięgają moich jąder , delikatnie miętosi je, po czym ujmuje dłonią dając znak, abym
będąc w niej głęboko nie ruszał się przez chwilę. Przystopowuję, zamykam oczy i staram się głęboko oddychać. Czuję gromadzącą się już energię, którą trzeba będzie uwolnić, ale jest ona pod kontrolą. Puszczam jej biodra, aby czuć tylko jej wnętrze w tym chwilowym bezruchu. Mam wrażenie że ja i ona w tym zespoleniu i skupieniu przypominamy łuk, na który naciągana jest strzała. Renata odejmuje palce z jąder i zaczyna stymulować łechtaczkę, jej oddech staje się szybszy, a jej biodra znów zaczynają się ruszać
Jeszcze chwila, wytrzymaj, już dochodzę – słyszę jej szept
Szybciej – dodaje
Czuję jak jej palce pracują, jak zbiera w sobie tę energię, skupia ją tam. Lekko się wycofuję, ale nie wychodzę, lewą dłonią ujmuję jej pierś.
Tak trzymając ją czuję, jak przestaje ruszać palcami i zastyga na sekundę, po czym słyszę ją, jak wydaje z siebie stłumiony cichy pisk, mięśnie jej ud sztywnieją. Teraz ja przyspieszam i po kilkunastu szybszych ruchach doganiam ją…..
Szybko ubieramy się. Nie rozmawiamy. Zgodnie z naszą umową zawożę ją pod jej blok, pewnie jej mama u której mieszka od czasu rozwodu Renaty denerwuje się już czemu jej córka później dziś wraca. Pewnie jej 5 letni synek też czeka na mamę.
Jeszcze tylko chwilę żegnamy się w samochodzie, ale nie mówimy do widzenia, trudno w ogóle coś powiedzieć w takiej sytuacji. Przecież my w ogóle się nie znamy.
Jeszcze nie odjeżdżam patrząc jak otwiera drzwi do klatki schodowej, ale wchodząc jeszcze rzuca krótkie spojrzenie w moim kierunku, i widząc, że jeszcze stoję, wraca na parę sekund i macha dłonią na do widzenia, uśmiecha się i znika za zamykającymi się drzwiami.
Powoli rozpakowywałem sporą kartonową przesyłkę. Ona stała nade mną i z zaciekawieniem oczach czekała, co takiego znów zamówiłem na allegro.
Zaraz zobaczysz, zaraz zobaczysz. Ciekawe, czy Ci się spodoba – moje słowa jedynie wzmagały jej zainteresowanie. Usiadła na kanapie i patrzyła, jak spod rozcinanego przeze mnie przy pomocy noża kartonu wyłania się kolorowe opakowanie.
Lecz w miarę, jak paczka się rozwijała z ostatnich zabezpieczających folii bąbelkowych, początkowe zainteresowanie zaczęło przeradzać się w nieopisane zdumienie przemieszane z niedowierzaniem. Szeroko, jakby mechanicznie otworzyła usta.
Ciebie pogięło, ciebie chyba naprawdę popieprzyło!!Próbowała opanować narastające wzburzenie. Poszła do kuchni aby napić się czegoś z wrażenia i stamtąd tym swoim zimnym wzrokiem obserwowała, jak otwieram to pudło.
Stojąc tam kręciła z niedowierzaniem głową patrząc na mnie szeroko otwartymi oczami.
W dłoniach trzymałem dziewczynę. No może niezupełnie, ale z odległości kuchni do pokoju wyglądała jak żywa. Miała około 165 cm, długie ciemne włosy. Wykonana bardzo solidnie, z najlepszych materiałów. Była przyjemna w dotyku. Z tyłu za plecami miała kasetkę na baterie Położyłem dziewczynę na kanapie i spokojnie zacząłem studiować instrukcję jej obsługi po polsku. Włożyłem nowiutkie baterie zgodnie ze wskazaną polaryzacją, przycisnąłem znajdujący się z tyłu szyi guziki po chwili poczułem delikatne drżenie w okolicach jej ud i brzucha. Po minucie nabrała normalnej temperatury i jej skóra stała się jeszcze bardziej miękka, prawie jak u żywej. Dzięki specjalnym układom naśladującym funkcję stawów i kości mogłem posadzić ją wygodnie na tapczanie. Naprawdę wyglądała realistycznie. Zacząłem głaskać ją po ciemnych włosach, po chwili ująłem jej piersi. Nie ruszyła się i nie wydała z siebie żadnego dźwięku, ale wyraźnie jej klatka piersiowa zaczęła powoli rozszerzać się i kurczyć naśladując oddychanie.
Z kuchni przeszkadzał mi dochodzący głos
Idź się leczyć idioto, jesteś chory. Co to ma być? Będziesz się pieprzył z lalką??? Jej glos stawał się coraz bardziej natarczywy, nieprzyjemny. Poczułem na sobie ten lodowaty, stalowy wzrok, którym mnie od dawna obrzuca gdy tylko coś wspominałem o tym, że przecież jestem jej mężem.
Przerwałem przytulanie, wyłączyłem urządzenie, które ostrożnie rozłożyłem na tapczanie i po przeczytaniu reszty paragrafów instrukcji podszedłem do niej do kuchni i spokojnie powiedziałem.
Nic mi nie jest. Nie musisz się martwic. Znalazłem sposób na rozwiązanie naszych problemów, to znaczy mojego problemu., o który tyle razy były nasze awantury. Jeżeli już rzeczywiście, jak mówisz, nie masz na to ochoty to trudno. Nie miej do mnie pretensji.
Nerwowo zaczęła wodzić wzrokiem po całej kuchni jakby sama nie wierzyła w to, co widzi i co słyszy. Szklanka z drinkiem trzęsła się w jej sztywno zaciśniętej dłoni. Nie wiedziała co powiedzieć zszokowana ponad pojęcie. Dopiła drinka, nalała następnego i zebrała się do kąpieli. Tak jak co wieczór, odruchowo, mechanicznie powtarzając tę samą procedurę.
Kiedy wróciła, zobaczyła nas już przytulonych pod pościelą. Postała tak chwilę, niezdecydowana, nadal oszołomiona Bez słowa położyła się bokiem do nas i nieruchomo wlepiła wzrok w telewizor. Leciał jakiś thriller z Seanem Pennem w roli głównej. Ale nie wytrzymała i burcząc coś pod nosem poszła spać do drugiego pokoju.
Podkręciłem trochę regulatorem z temperaturą i poczułem ciepłe uda. Fale pożądania wzbierały się coraz mocniej. Pod kołdrą wyczułem zgrabne seksowne biodra i nogi , które po niewielkim naciśnięciu od wewnątrz jakby same się otworzyły zapraszająco. Jej ramiona oplotłem wokół jej głowy i dalej postępowałem już zgodnie z instrukcją obsługi.
Urządzenie działało zadziwiająco naturalnie. Wbudowane w odpowiednich miejscach pod sztuczną skórą sensory przekazywały sygnały, umożliwiające korzystanie z kolejnych funkcji. Lekko, zalotnie dotąd tylko otwarte oczy zamknęły się pod wpływem rozpoczętej penetracji. Sam ni wiem czemu, wstydząc się trochę, bo przecież niepotrzebnie, dyskretne tylko jeszcze użyłem załączonego specjalnego żelu i sprawdziłem zamocowanie wymiennej wkładki z lateksu w odpowiednio wyprofilowanym miękkim i dość wąskim u wejścia naczyniu umieszczonym w odpowiadającej anatomicznie części kobiecego ciała.